sobota, 26 stycznia 2013

KEKS BABUNI ZE STAREGO KALENDARZA


Przedstawiam niezawodny przepis na keks, z którego korzystam jak się tylko zdecyduję na upieczenie keksa. Przepis ten znalazłam przypadkiem w małym kalendarzu z 2007 roku , no wiecie taki gruby z wyrywanymi stronami :) . 

Intuicja podpowiedziała mi, że to może być całkiem dobry keks (spodobały mi się proporcje składników) i tak właśnie jest! Jest łatwy w przygotowaniu i robi się go dość szybko. Bardzo fajnie rośnie, we wnętrzu ciasta bakalie ładnie wyglądają, ciasto po przekrojeniu ma ładną fakturę, a w smaku pyszny- czego chcieć więcej? :) Już parę osób się zainteresowało skąd mam ten przepis… Zawsze odpowiadam „ze starego kalendarza” :) . Naprawdę polecam!


PRZEPIS

SKŁADNIKI:

- 300 g mąki
- 150 g margaryny
- 200 g cukru pudru
- 2 łyżki cukru waniliowego
- mały proszek do pieczenia
- 5 jajek
- 300 g bakalii (np. kandyzowana skórka pomarańczy, rodzynki, żurawina suszona, orzechy, śliwki suszone, mieszanka owoców egzotycznych, suszone jagody goji)

PRZYGOTOWANIE:

- Suszone owoce (ja biorę po trochu różnych wymienionych wyżej tak żeby wyszło 300 g) zalać ciepłą wodą, odstawić na 20 min., osączyć, pokroić na drobne kawałki.

- Mąkę wymieszać z proszkiem do pieczenia.

- Margarynę utrzeć, dodając kolejno jajka, cukier waniliowy i puder.

- Następnie dodawać po trochu mąkę z proszkiem do pieczenia. Ucierać, aż ciasto będzie puszyste.

- Na samym końcu dodać do ciasta bakalie, delikatnie wymieszać (łyżką już nie mikserem !).

- Ciasto wlać do natłuszczonej i posypanej mąką formy keksówki, ale dość głębokiej i długiej. Piec ok. 1 godz. w temp 180 stopni C do suchego patyczka. Przestudzić, wyjąć z formy.

- Gotowe ciasto można oblać polewą czekoladową lub białym lukrem. Keks najlepszy jest dopiero na drugi dzień. Tutaj na zdjęciach keks jest z lukrem (białym i brązowym z kakao). Smacznego!




AMONIACZKI Z GRUBYM CUKREM


Przepis na Amoniaczki pochodzi z opakowania amoniaku spożywczego firmy Appetita. Wybierając ten przepis miałam pewne obawy czy ciasteczka mi wyjdą, ale nie chcąc szperać po innych przepisach, a chcąc upiec w miarę szybko te ciasteczka skorzystałam z przepisu z opakowania tego amoniaku, który kupiłam z przeznaczeniem na ten wypiek. 

I przepis mogę spokojnie polecić bo ciasteczka robi się szybko i raczej nie ma szansy na to żeby nie wyszły. Jest jedna wada amoniaczków- podczas pieczenia wydzielają nieprzyjemny zapach (dla osób wrażliwych może to być problem) - to wina amoniaku. Jednak po ostygnięciu ciastek zapach ten momentalnie znika.

Amoniaczki jednak tak szybko nie znikną :) bo są twarde-  no jak ktoś łapczywy to i zje takie kruche ale lepiej poczekać 3 tygodnie. Ja amoniaczki wkładam do dużych słoików, które zamykam właśnie na 3 tygodnie i sobie tam miękną. Po tym czasie są pyszne i wtedy znikają szybciutko. Amoniaczki dobrze jest upiec na jakieś święta typu Boże Narodzenie lub Wielkanoc- bo można sobie je spokojnie wcześniej upiec i na święta są w sam raz do podjadania :) .


PRZEPIS

SKŁADNIKI:

- 500 g mąki
- 100 g margaryny
- 150 g cukru pudru
- pół szklanki mleka
- 2 jajka
- 2 łyżeczki amoniaku
- opakowanie cukru waniliowego
- sól
+ białko jajka i cukier gruba rafinada

PRZYGOTOWANIE:

- Amoniak rozpuścić w ciepłym mleku (nie wąchać bo nieprzyjemnie pachnie).

- Margarynę w temperaturze pokojowej utrzeć  z cukrem, następnie dodać jajka, odrobinę soli, cukier waniliowy, amoniak rozpuszczony w ciepłym mleku i mąkę.
 
- Wyrobić ciasto i pozostawić w chłodnym miejscu na godzinę.

- Następnie schłodzone ciasto rozwałkować na grubość ok. 5 mm i wykroić ciasteczka (za pomocą foremek lub literatki o małej średnicy).

- Ciastka ułożyć na blasze wyłożonej papierem do pieczenia, posmarować je rozkłóconym białkiem i posypać grubym cukrem.

-  Piec na jasnozłoty kolor w temp 200 stopni C przez 15 minut.

* Oryginalnie w przepisie amoniaczki po upieczeniu (bez smarowania białkiem i posypywania cukrem gruba rafinada) są posypane cukrem pudrem- jak kto woli (można wystudzone amoniaczki posypać cukrem pudrem), ja miałam ochotę na takie z grubym cukrem :) Smacznego !


czwartek, 24 stycznia 2013

TARTA CZEKOLADOWA Z NIESPODZIANKĄ


Do stworzenia takiej tarty zainspirował mnie pomysł z tej strony i silna potrzeba zjedzenia czegoś pysznego z czekoladą. Przepis zmodyfikowałam wg swoich potrzeb- a mianowicie chciałam użyć zamrożonych truskawek i ich użam :) . 

Tarta jest przepyszna, to rozpusta dla podniebienia ale czasami można sobie pozwolić na taki grzech...  I właśnie tarte tą zrobiłam specjalnie na konkurs o nazwie „Tarta grzechu warta” (stąd karteczka z tym napisem), który odbywał się na facebooku, a był organizowany przez Damsko- męskie spojrzenie na kuchnię fun page bloga link. Tak, ta tarta kojarzy mi się z grzechem i jej zrobienie jest nawet grzechu warte :). 

Jest to elegancki deser (a robi się szybko), tarta pięknie się prezentuje na talerzyku: złociste ciasto, czerwień truskawek (dlatego moim zdaniem ważne jest aby owoce były czerwone) oraz pyszny, czekoladowy brąz…
Jest kremowa, czekoladowa, ale także lekko kwaskowata przez warstwę z truskawek- przez to smaki ze sobą grzesznie kontrastują, równocześnie fajnie się równoważąc. Całość zamknięta w pysznym, maślanym, kruchym cieście. Pycha polecam ! :) :D


 PRZEPIS
SKŁADNIKI:

Ciasto kruche:
- 150 g mąki pszennej (typ 405 lub 450 lub 500)
- 50 g cukru pudru
- 100 g masła
- 1 żółtko

Niespodzianka (pulpa owocowa):
- ok. 1,5 szklanki mrożonych albo świeżych truskawek (choć mogą być inne czerwone owoce np. maliny)
- 1 łyżka żelatyny
- 2 łyżki wody

Krem czekoladowy:
- 250 ml śmietanki kremówki (30 lub 36%)
- 200 g gorzkiej czekolady
- 25 g cukru pudru
- 50 g masła pokrojonego na kawałki

Ciasto: Zaczynam od przygotowania ciasta. Na stolnicy mieszam mąkę, cukier, dodaję masło- siekam nożem i dodaję żółtko. Wyrabiam chwilę, aż ciasto zbije się w kulę. Gotowe ciasto wkładam do lodówki na pół godziny. Ciasto wałkuję i umieszczam w formie do tarty. Nakłuwam widelcem, na cieście umieszczam kawałek papieru do pieczenia i wsypuję na niego monety w celu obciążenia. Wkładam do piekarnika i piekę 15 minut w 190 st. C., potem zmniejszam temp. do 180 st. C. i jeszcze piekę 20 minut, ciasto ma być złociste. Jak ciasto ostygnie to wkładam je do lodówki i przystępuję do przyrządzenia kremu czekoladowego i warstwy owocowej (pulpy).

Krem: W małym rondlu podgrzewam śmietankę kremówkę, gdy się zagotuje, ściągam z gazu, a następnie do gorącej śmietanki dodaję pokruszoną czekoladę, cukier, mieszając dokładnie mikserem. Na koniec dodaję po kawałku masła, ciągle miksując. Krem ma być gładki. Zostawiam żeby ostygł.

Pulpa owocowa: Truskawki rozdrabniam blenderem- ma być gładki mus. Do małego garnuszka wsypuję żelatynę i wlewam wodę, umieszczam to na gazie i rozgrzewając mieszam, aż żelatyna się rozpuści. Gdy się już rozpuści, zdejmuję z ognia i lekko schładzam. Schłodzoną żelatynę (tylko tak żeby jeszcze nie stężała) wlewam do truskawek i mieszam dokładnie.

Na schłodzony spód rozsmarowuję cieniutką warstwę schłodzonego kremu czekoladowego (aby pulpa truskawkowa nie nasączała spodu). Na to wykładam pulpę i wkładam na ok. 10 min do lodówki, aby żelatyna stężała. Po tym czasie wyciągam ciasto z pulpą z lodówki i wykładam na górę krem czekoladowy. Tarte wkładam do lodówki na co najmniej 3 godziny do schłodzenia (może być na całą noc). Przed podaniem całość posypuję startą czekoladą. Smacznego !





 


środa, 23 stycznia 2013

DOMOWE PĄCZKI SMAŻONE NA PATELNI


Rzadko ale czasem, średnio 2 razy do roku mam ochotę na tradycyjne pączki smażone na oleju. Robię je w dość ubogiej wersji bo bez lukru i nadzienia- po prostu takie lubię :) . Świetny przepis na pączki znalazłam na tej stronie.

Pączki robi się dość szybko i zawsze wychodzą tak samo pyszne- są mięciutkie i pulchne, można je zrobić z nadzieniem lub bez, mogą być polane lukrem lub posypane cukrem pudrem. Pączki te lubię za to, że smaży się je na patelni- nie trzeba zużywać tak dużych ilości oleju jak podczas smażenia w garnku czy rondlu :). 

Pączki są mniejsze od takich kupionych w cukierni ale mi się to podoba dlatego, że wolę takie mniejsze, są jakby subtelniejsze ;). Pączki wspaniałe na karnawał i na jego zakończenie czyli na tłusty czwartek, choć przyznam szczerze, że ja przeważnie mam ochotę na pączki poza karnawałem ;).


PRZEPIS

SKŁADNIKI (na ok. 18 pączków):

- 550 g mąki pszennej (najlepiej typ 405)
- 40 g cukru
- 40 g świeżych drożdży
- 250 ml mleka
- 4 żółtka
- 3 łyżki oleju
- 3 łyżeczki cukru waniliowego
- 1 łyżka wódki
+ cukier puder do posypania
+ olej do smażenia

PRZYGOTOWANIE:

- Drożdże umieścić w większym kubku i zasypać 2 łyżkami cukru, pomieszać, zostawić na 5 min. do rozpuszczenia. Następnie dolać letnie mleko i wymieszać. 

- Wszystkie składniki sypkie wsypać do miski, wymieszać.

- Wlać drożdże i wymieszać.

- Następnie dodać żółtka i olej- wymieszać.

- Na końcu dodać wódkę i ponownie wymieszać. Ciasto wyłożyć na blat i wyrobić aby było gładkie.

- Ciasto włożyć do miski posmarowanej olejem, przykryć folią, a na końcu nakryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na 1 godzinę.

- Po godzinie ciasto wyłożyć na blat, chwilę wyrobić i rozwałkować na grubość 2 cm. Szklanką o średnicy 5-6 cm wykrawać kółka.

- Na dość głębokiej patelni rozgrzewam olej (musi być dobrze rozgrzany do temp.175 stopni C) w ilości- ok. 1/2 głębokości patelni. Zmniejszyć ogień pod patelnią i teraz można kłaść  pączki (nie za wiele bo puchną podczas smażenia). Pączki smażyć najpierw z jednej strony a potem odwrócić na drugą stronę, mają być złoto- brązowe (na ich brzegu pojawi się biała obręcz). Wyjąć usmażone pączki na papierowy ręcznik i odsączyć nadmiar oleju.

- Gdy pączki ostygną-posypać cukrem pudrem. Ja najbardziej pączki lubię z cukrem pudrem ale jak ktoś woli z lukrem to oczywiście można je polukrować.
Smacznego !


* Pączki można nadziać dżemem lub marmoladą przy pomocy szprycy.  Pączki bardzo łatwo nadziać bo gdy się smażą to robi się w ich wnętrzu taka fajna kieszonka.




poniedziałek, 21 stycznia 2013

PĄCZUSZKI LANE DROŻDŻOWE


Dzisiaj przedstawiam znakomity kąsek na karnawał lub na jego zakończenie czyli tłusty czwartek. Na przepis na takie pączki natknęłam się na tej stronie

Puszyste, pachnące, pyszne pączuszki smażone na oleju. Robi się je bardzo szybko bo nie trzeba wałkować ciasta i wycinać kółek, ciasto jedynie miesza się w misce, jest rzadkie i na olej „kładzie się” je bezpośrednio łyżką z miski. 
Pączuszki fajnie puchną pod wpływem gorącego oleju, w swoim wnętrzu kryją dużo otworków z powietrzem (dziurek typowych dla ciasta drożdżowego), są naprawdę bardzo puszyste. Aha bardzo szybko się je smaży dlatego polecam je leniuchom kuchennym :)

PRZEPIS

SKŁADNIKI (na 25 sztuk):

- 4 szklanki mąki
- 2 szklanki mleka
- 2 jajka
- 40 g drożdży
- 4 łyżki cukru
- 1 łyżeczka aromatu śmietankowego
- 2 łyżki wódki
+ olej do smażenia

PRZYGOTOWANIE:

- Drożdże wrzucić do kubka, zasypać cukrem, wymieszać i zostawić na 5 min. Gdy drożdże się rozpuszczą to należy do nich wlać pół szklanki letniego mleka i zamieszać.

- Do dużej miski wlać drożdże, pozostałą ilość mleka, rozkłócone widelcem jajka- wszystko wymieszać.

- Dosypywać stopniowo mąkę i mieszać łyżką, na sam koniec dodać aromat i wódkę, całość dokładnie wymieszać. Ciasto będzie miało rzadką konsystencję.

- Miskę z ciastem przykryć folią następnie nakryć ściereczką i odstawić w ciepłe miejsce na  ok. 40 minut. Po tym czasie ciasto powinno podwoić swoją ilość.

- Rozgrzać olej na głębszej patelni, rondlu lub w garnku. Następnie nakładać na gorący olej po łyżce ciasta (przy pomocy dwóch łyżek- jedną nabrać ciasto, a drugą zgarnąć ciasto z łyżki na olej). Smażyć na złocisto- brązowy kolor najpierw jedną stronę pączków, a potem odwracać i smażyć z drugiej strony. Po usmażeniu pączki wyjmować na papierowy ręcznik papierowy aby odsączyć nadmiar oleju.

- Gdy pączki ostygną to posypać je cukrem pudrem. Dla bardziej wymagających: pączki po ostudzeniu można wypełnić dżemem lub marmoladą przy pomocy szprycy i dopiero potem posypać cukrem pudrem lub polać lukrem. Smacznego !!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...